„Czym jest człowiek, że o nim pamiętasz?” – tym pytaniem Psalmisty (z Psalmu 8.), 1 lipca 1875 r. rozpoczyna swój Dziennik Duchowy bł. Franciszek Jordan. Pierwsze jest więc pytanie skierowane do Boga. Inwokacja będąca początkiem dialogu. Rozmowy serca z Sercem. I głębi z Głębią.
Pytanie.
„Czym jest człowiek?” – to pytanie ontologiczne, egzystencjalne. Podczas gdy ówczesny świat przechodził kryzys ideologiczny i odrzucał tradycyjne wartości, o. Jordan jako niespełna trzydziestoletni student teologii, zadając to fundamentalne pytanie, szuka odpowiedzi u Boga — źródła wszelkiego życia.
Jego pytanie o człowieka jest jednocześnie odpowiedzią o Bogu, którego obraz malował się w sercu o. Jordana. Dalej wyczytamy, że Stwórca człowieka jest litościwy, łaskawy, wspierający, sprawiedliwy i bliski, ale też słusznie rozgniewany na tych, którzy depczą Kościół nabyty za cenę krwi. Rozpaczliwie wzywa swoich rodaków do nawrócenia, jakby widział piekło otwierające się pod stopami Germanii. Prorokuje.
Mapa duszy.
Parokrotnie słyszałam, że lektura Dziennika sprawia trudności. Że jest to Dziennik nietypowy, i że w sumie to przede wszystkim zlepek cytatów. A jednak cytaty, to tylko jego część (szczególnie wiele jest ich na początku), im dalej, tym mniej myśli cudzych, a więcej własnych. Zresztą nawet te „cudze” stawały się Jordanowe — inaczej by ich nie zanotował.
Zapisywał to, co poruszało czułą strunę jego duszy i pobudzało intelekt, a był duszą poszukującą drogi do Boga. Nie przywiązywał się do jednej czy drugiej duchowości, odrzucając inne. Jak mało kto potrafił wyprowadzić syntezę z myśli i ducha franciszkańskiego, ignacjańskiego, benedyktyńskiego, karmelitańskiego. Choć niektóre z nich tu i tam bywają rozbieżne, Jordan przyjmował je na innym poziomie — już na tym, gdzie kończą się różnice, a zaczyna jedność w Bogu.
Jego zapiski to dziennik stanu duszy. Dziennik myśli. Dziennik serca. Mapa duszy. Osobiste modlitwy. Zanotowane lokucje. Pouczenia dla samego siebie i przyszłego czytelnika. „Pamiętaj, że Bóg jest najczulszym, najlepszym Ojcem! Zaufaj Mu; On wszystko może” — zapisał Franciszek we wrześniu 1909 roku tak, jakby jego Duch przemawiał mu do Duszy, albo Dusza upominała serce. Zdawał sobie bowiem sprawę ze swojej niestałości, ludzkiej słabości wobec grzechu i zmiennych nastrojów. Jezus był mu wtedy kotwicą. A mądrość płynąca z bliskiego z Nim przebywania drogowskazem w okresach burz.

Dziennik o. Jordana to obraz budowania więzi człowieka z Bogiem na przestrzeni wielu lat, poznawania Boga przez człowieka, który pyta i poszukuje. W końcu jest też świadectwem, jak wielką miłością obdarzył Boga człowiek, który jednocześnie czuł się przez Boga miłowany.
Nieustanny dialog.
„Biada mi, gdybym Ciebie, o Panie, nie uczynił znanym wśród ludzi! O Panie, pomóż mi, pokaż mi drogę! Bez Ciebie nic nie potrafię. Od Ciebie spodziewam się wszystkiego. W Tobie, o Panie, złożyłem moją nadzieję, nie zawstydzę się na wieki.” — pisze o. Jordan w grudniu 1894 roku. I zaraz notuje jakby odpowiedź: „Módl się zawsze w najgłębszej pokorze i z największą ufnością! Niech nic cię od tego nie powstrzyma. Nie upadaj na duchu, nawet gdybyś nie wiem jak został poniżony! Ufaj Panu i dąż do świętości!”.
Nie można jednoznacznie powiedzieć, czy jest to dialog wewnętrzny, czyli rozmowa z samym sobą. Najpierw prośba, a następnie owoc kontemplacji w formie pouczenia samego siebie. Owoc będący rozumową analizą lub oświeceniem przez Ducha Świętego. Równie dobrze może to być dialog Duszy z Bogiem, który udziela odpowiedzi w lokucji, lub odpowiedzi udziela Anioł Stróż. Z pewnością nie można prześlizgnąć się nad tym zagadnieniem bez większej refleksji nad jej źródłem tego dialogowania.

Być może niektórzy z was uśmiechnęli się z politowaniem na wspomnienie Anioła Stróża — całkiem niesłusznie. Znamy bowiem przykłady świętych, którzy ze swoimi aniołami mieli bardzo rozbudowaną i czułą więź, np. święty o. Pio, św. Gemma Galgani czy św. s. Faustyna. Wielu świętych doświadczało również naocznego obcowania świętych, którzy prawili im pouczenia i doradzali w różnych sprawach. O. Jordan nie mówi wprost o taki widzeniach, ale pisze: „Bądź zawsze skupiony w rozmowie z Bogiem i Jego świętymi aniołami” — ma więc naturalną potrzebę dialogu ze światem nadprzyrodzonym. W tym konkretnym miejscu nie mówi o modlitwie, obecności, świadomym i ciągłym trwaniu przy Bogu — mówi o „rozmowie”, o wymianie słów i myśli. Dowodzi to temu, że Bóg nie był dla niego Bogiem odległym, a obecnym, dostępnym, żywym i zainteresowanym losem „małego robaczka”. Nie były to jednak rozmowy jak równy z równym. „Na modlitwie zwracaj uwagę na to i pamiętaj, z kim rozmawiasz!” — to kolejne upomnienie dotyczące rozmawiania.
Trwałe budowanie.
Rozmowa jest konieczna we wzajemnym poznawaniu. Wyobraźmy sobie spotkanie dwóch ludzi, podczas którego żaden z nich nie zada choćby jednego pytania. To jakby każdy z nich rozmawiał tak naprawdę sam ze sobą. To wymiana zdań, ale nie rozmowa. Nie ma tu dostrzeżenia tego drugiego. Bez pytania, nie ma ma poznawania. Bez poznawania nie ma więzi. Bez więzi nie ma trwałości. Bez poznawania nie ma miłości. Kocham, bo poznałem. Kocham, więc chcę poznawać bardziej. A jeśli chcę poznawać, to przebywam z drugim i trwam w czułej i szczerej rozmowie.
Bóg wszystko wie, a jednak zawsze pyta. „Adamie, gdzie jesteś?” „Co chcesz, abym ci uczynił?” „Kogo szukacie?” „Za kogo mnie uważacie?” „Czy mnie miłujesz?”
Ten, który kocha — pyta.
„Czym jest człowiek, że o nim pamiętasz?”

