Wedle znanego powiedzenia mamy ufać Panu Bogu, ale jednocześnie płynąć do brzegu. Prawda, jednak gdzie przebiega granica między ufnością a koniecznością działania? Jak rozpoznać, ile jest w naszych rękach, a gdzie Bóg chce nam objawić Jego siłę i plan na nasze szczęście?
Zostawiać Bogu przestrzeń na działanie to niełatwa rzecz, a dobrym przewodnikiem w tym temacie może być biblijny Jakub (Izrael). Z jednej strony ufnie zanosił modlitwę do Boga, błagał o pojednanie ze swoim bratem Ezawem, z drugiej, gdy podążał ku pojednaniu, z lęku przed tym spotkaniem podzielił swoich ludzi na dwa obozy, a w każdym z nich umieścił jedną ze swych żon, by w wypadku konfliktu choć jedna z nich przeżyła. Możemy powiedzieć, że kierował się roztropnością, a czy rzeczywiście? W imię własnej wizji dobrego życia nieustannie kombinował, zabezpieczał i (mimo wcześniejszych zapewnień) ostatecznie podążał swoimi drogami.
Próba kontrolowania sytuacji zawsze i wszędzie, nieustanne postępowanie w zgodzie z kalkulacją zysków i strat może się okazać zamykaniem na działanie Ducha Świętego, na objawienie się Bożego planu i Jego propozycji dla nas; wybieganiem przed Boga, jak uczynił św. Piotr, by powiedzieć Jezusowi, jak powinno być.
W myśleniu Jakuba (i zgodnie z powszechnym przekonaniem) powodzenie życiowe było oznaką Bożego błogosławieństwa. Trzeba więc rozważyć, czy nieustanna walka Jakuba o błogosławieństwo nie była bardziej interesownym staraniem się o bycie pierwszym, niż gorliwym zabieganiem, by z miłości podobać się Bogu poprzez realizowanie Jego woli. W końcu z przyrodzenia Jakub urodził się drugi — po Ezawie — a łapiąc brata już wówczas za piętę, wyraził bunt przeciwko takiemu stanowi rzeczy.
Jakub doczepiony, ścigający, zawsze próbuje ugrać coś dla siebie. Próbuje udowodnić swoją wartość w oczach ojca, który faworyzuje brata. Wypełnić deficyt wartości. Miłość matki nie jest dla niego wystarczająca, bo nie świadczy o sile Jakuba. Kobieta z racji naturalnej troskliwości wstawia się bowiem za słabszym, a Jakub pragnie być silniejszy i większy. Chce być na pierwszym miejscu, nie na drugim. Pchany tą ambicją, nieustannie wywalcza sobie błogosławieństwo, uciekając się nawet do podstępu i kłamstwa, a nawet do fizycznej walki z Aniołem Pańskim.
Po całonocnej walce Anioł dotyka w końcu biodra Jakubowego i powala go na ziemię. Jakub cierpi, kuleje. Spotkanie z Bogiem zostawiło w nim trwały, widoczny ślad. Nie jest w stanie biec. Został zatrzymany, by Boga nie wyprzedzać, ale za Nim podążyć. Dopiero wówczas Bóg poprowadził go do pojednania z bratem, do integracji i próby zaakceptowania swojego miejsca i tożsamości. Ta zmiana odbiła się w nadaniu Jakubowi nowego imienia: Izrael, czyli walczący z Bogiem.
Kiedy Jakub tak bardzo pragnął Bożego błogosławieństwa, że był już w stanie przyjąć wszystko, co Bóg mu ześle, Bóg dotyka jego biodra, czym rani. Dotknięcie okazuje się lekarstwem i ratunkiem dla duszy. Choć Jakub nie tak wyobrażał sobie to spotkanie i Boże środki (oznaką błogosławieństwa było zdrowie, bogactwo, płodność i wszelkie powodzenie), przekonuje się, że owoc Bożej miłości to coś więcej niż ziemskie zyski i sukcesy. Pierworództwo ziemskie jest niczym, gdy wkracza Bóg, w oczach którego każdy jest pierwszy, choćby był ostatnim (najwolniejszym, najsłabszym, chromym).
Osłabiając Jakuba, Bóg daje mu do zrozumienia, że miłość Boga Ojca nie ma względu na siłę i osiągnięcia. Kocha najbardziej każdego człowieka i jest to tajemnica Bożej miłości. Dopiero przyjęcie własnej słabości i oddanie się w ręce Boga, prowadzi Jakuba do integracji jego tożsamości, do życia w pełni z Bogiem i dla Boga.
Jakub poznał prawdziwe oblicze Boga, oblicze kochającego Ojca, który nie faworyzuje, a ta prawda uwolniła go od żądzy i nieustannej walki o bycie lepszym. Być lepszym w oczach Boga, to być bliżej Niego, bardziej w prawdzie, w przyjęciu Jego woli i miłości. Być miłym Bogu to miłować: Boga, siebie i bliźniego. To przebaczać i prosić o przebaczenie. Akceptowanie własnych ograniczeń i słabości, by w nich objawiała się moc Boga. Jednak jest to droga poznania, którą każdy przechodzi indywidualnie w swoim czasie. Kiedy bowiem Jakub został dotknięty przez Boga, wzór jego wcześniejszego postępowania przejęły jego żony (walczące o pierwszeństwo) oraz synowie (wymierzający niemiarodajną sprawiedliwość).
„Duchowa tradycja Kościoła widziała w tym opisie symbol modlitwy jako walki wiary i zwycięstwa wytrwałości» (n.2573). Tekst biblijny opowiada o długiej nocy poszukiwania Boga, o walce o to, by poznać Jego imię i zobaczyć Jego oblicze; jest to noc modlitwy, która z uporem i wytrwale prosi Boga o błogosławieństwo i nowe imię, nową rzeczywistość, będącą owocem nawrócenia i przebaczenia.” (Benedykt XVI)

