Lubicie wędrowanie śladami świętych? Święci i błogosławieni również! Gorejące w sercach pragnienie Nieba pcha nas do wzorców i na ścieżki już wydeptane przez tych, którzy poprzedzili nas na drodze wiary, ustrzegli jej i dotarli do mety. Szukamy wskazówek, natchnienia, poznania tych, którzy poznali Boga. Czasami odwiedzamy miejsca, w których doświadczyli czegoś duchowo wyjątkowego i zastanawiamy się, czy i my znajdziemy tam jakąś Bożą cząstkę? Chociażby iskierkę przeznaczoną dla nas samych.Dokładnie 151 lat temu, 23 września, 26-letni student teologii podążył śladami św. Filipa Neri. Filip szukał osieroconych dzieci, ukrywających się w katakumbach św. Sebastiana za murami Rzymu. Przebywając pod ziemią, został dotknięty Bożym ogniem, który rozpalił w nim miłość, powiększył serce, aż do wyłamania żeber. Nasz student, Jan Chrzciciel Jordan szukał tego samego ognia, pragnął go, by poprzez jego życie realizowała się wola Boża. Chciał zostać księdzem i pragnął świętości.
W 1874 roku, katakumby świętego Sebastiana nie były otwarte dla zwiedzających – rozpoczynano tam prace archeologiczne. Jednak prowadził je ks. Anton de Waal, rektor kolegium niemieckiego w Rzymie, w którym zakwaterował się Jan. Z rektorem połączyła go pasja do starożytnych kultur, głęboka wiara i zafascynowanie świadectwem pierwszych chrześcijańskich męczenników. De Waal podejrzewał, że właśnie w tych katakumbach ukryto relikwie świętych Piotra i Pawła podczas prześladowań. Szukał potwierdzających dowodów, że właśnie pod szczątkami św. Sebastiana rozkwitał kult świętych apostołów i tu umacniał się prześladowany Kościół.
W Dzienniku Duchowym Jan Jordan notował: „Nie zapominaj tego czasu i zachęt, których doświadczyłeś w katakumbach Rzymu!” (I/107) – było to jedno doświadczeń, do których wracał wspomnieniami, by podtrzymywać w sobie płomień gorliwości. Z myśli św. Filipa zapisał: „Pokora sprawdza się w cierpliwości” (I/69). Połączyć cierpliwość z gorliwością to sztuka do opanowania przez świętych. Zarówno św. Filip jak i bł. Franciszek (Jan Chrzciciel) od Krzyża Jordan płonęli ogniem gorliwości! Obaj też rozumieli konieczność otaczania opieką i ewangelizowania najmłodszych. W sercach ich obu tlił się też zapał misyjny. Nade wszystko pragnęli Boga i realizowania Jego woli, a pomagała im w tym ufność w Bożą Opatrzność.
Gdy serce płonie, nogi i ręce rwą się do działania, a rzeczywistość zdaje się rzucać kłody pod nogi, cierpliwie i ufnie przylgnijmy do Boga, ufając całym sobą, że Opatrzność wesprze nas w najbardziej odpowiednim czasie.

