23-go października (wtorek) 1877 roku, w kościele św. Piotra oddalonego prawie 18 km od niemieckiego Fryburga, Jan Baptysta Jordan (bł. Franciszek Maria od Krzyża) przyjął święcenia niższe. Ceremonia tonsury oraz święcenia lektoratu i akolitatu nastąpiły zaledwie piątego dnia od przyjazdu Jana do seminarium, w którym miał przebywać przez rok (rok kończący studia teologiczne, przygotowujący alumnów do przyjęcia sakramentu święceń kapłańskich).
Święcenia zostały poprzedzone kilkudniowymi rekolekcjami (18-22 X), podczas których przyszły błogosławiony formował swoje postanowienia odnośnie umacniania się w cnotach.
Jako akolita miał wzrastać w prawdzie i dobroci, być dla ludzi Bożym światłem w ciemności grzechu i cierpienia. Jego zadaniem stało się „rozdzielać, przez głoszenie, ogień niebiańskiego słowa, dzięki któremu bracia zostają oświeceni dla poznania i zaplenia do miłowania Boga”.
Jan wziął sobie tę misję do serca. Podczas rekolekcji, a także zaraz po przyjęciu święceń niższych zapisał w dzienniku szereg auto-pouczeń. M.in.:
Nie pozwól nigdy opanować się jakiejkolwiek namiętności!
Szukaj raczej, by pozostać nieznanym i za nic uważanym!
Trzymaj się ściśle porządku domowego!
Trzymaj się z dala od gadulstwa i plotek!
W pracy kieruj się nie własną swawolą, lecz poczuciem obowiązku i świętej gorliwości!
Za każdym razem, gdy wykroczysz przeciw pokorze, nałóż sobie małą pokutę!
Staraj się być dobry dla każdego i znosić ludzi, którzy mają liczne braki!
Bądź surowy dla siebie, a wyrozumiały dla innych!
Schodź z drogi duchowi krytyki i potępiania!
Ciesz się, gdy spotkasz dobrych ludzi, i szanuj, i kochaj ich jako przyjaciół Bożych!
Podtrzymuj w sobie postawę skupienia!
Zachowuj łagodność w charakterze i słowach!
Przez czas od października do lipca (21 VII przyjął sakrament święceń kapłańskich), pracował nad praktykowaniem tych zamierzeń, a po drodze upadał wielokrotnie. W porażkach i trudnościach umocnienia szukał w modlitwie (również nocnej).
Chociaż czas spędzony w seminarium był rokiem skupienia, kontemplacji, nauki i modlitwy, to nie był czasem pustelni. Jan parokrotnie pouczał samego siebie, by pozostać cierpliwym i wyrozumiałym wobec słabości innych, zachęcał się do wyrozumiałości względem współbraci. Był raczej wycofany w kontaktach z nimi, unikał niepotrzebnych rozproszeń, dążył do doskonałości wewnętrznej i pielęgnował osobistą relację ze Zbawicielem.
W tym niby „zamknięciu” nie pozostawał obojętny wobec świata. Przeciwnie, bo rok seminaryjny był tym czasem, podczas którego zaczęła się wykluwać wizja przyszłego zgromadzenia zakonnego. Na tym jednak etapie Jan Jordan myślał o utworzeniu stowarzyszenia kleryków i pracowników winnicy pańskiej, które miało obejmować swoją działalnością prasę, misje, katechizację dzieci i młodzieży, troszczyć się o chorych i biednych, ewangelizować tych, którzy ulegli propagandzie kulturkampfu i odsunęli się od Kościoła.
23-go października rozpoczął się dla Jana rok planowania, formowania i zmagania. Wielkie wizje, ciężka praca edukacyjna, chwile świętej przyjaźni z Jezusem przeplatały się z ciemnością i cierpieniem Ogrójca. Rozpoczął się rok walki o duszę przyszłego błogosławionego i jego droga ku świętemu kapłaństwu.



