Wielki Post

Po co nam ten dłuuugi POST?

 

Przed nami czterdzieści dni drogi. Wędrownie, które umacnia, pogłębia, oczyszcza i uszlachetnia. Stąd wypływa wskazanie Kościoła, by był to czas wyrzeczeń, modlitwy i wielkoduszności. Jest to dla nas okazja, by odzyskać wolność serca, umocnić relację z Bogiem, odnowić miłość z Nim i bliźnimi, by być gotowym na największą stratę i największy zysk; trud i ciemność triduum oraz radość i światłość wielkanocnego poranka.

W czasie postu odejmujemy, by bardziej smakować to, co zostaje. Wyciszamy zmysłowość, by odzyskać jej wrażliwość i czystość. To nie jest samobiczowanie. To proces leczenia, które (oczywiście) bywa trudne.

Tak jak bez krzyża nie ma zmartwychwstania, tak bez śmierci nie ma miłości. Jakie przeżycie Męki Pana Jezusa, taka radość ze spotkania Go Zmartwychwstałego.

Jakiego POSTU uczy Jezus?
Z Ewangelii wiemy, że Pan Jezus spędził na pustyni czterdzieści dni, gdzie był kuszony przez diabła. U Marka znajdujemy bardzo krótki opis tego wydarzenia, ale Marek używa dobitnego i zaskakującego stwierdzenia: „Duch wyprowadził Go na pustynię”, gdzie „wyprowadził” – „ekballei” oznacza: wyrzucił, albo wygnał. Nie jest więc tak, że Jezus w radosnych podskokach udaje się na to pustkowie… upalne za dnia, zimne nocami, pełne niebezpiecznych zwierząt i złych duchów. Jest to przynaglenie Ducha Świętego, będące wybiciem z komfortu, wyprowadzeniem, które chociaż trudne, to jest korzystne dla naszego serca i relacji z Ojcem.
Jezus nie je, by jego ciało się oczyściło, a gdy oczyszcza się ciało, rozjaśnia się umysł. I tak w przytomności umysłu i sercu rozmiłowanym w Ojcu, w kuszeniu szatana bierze za tarczę Słowo Boże i udziela trzech odpowiedzi:
1. „Nie samym chlebem żyje człowiek, lecz każdym słowem, które pochodzi z ust Bożych” – Wielki Post może być okazją do zasłuchania w Słowo Boże. Przeznaczeniem czasu na uważną lekturę Pisma. Możemy nastawić się na przeczytanie czterech Ewangelii, albo innej konkretnej księgi. Albo czytać rano Ewangelię z dnia i nosić ją w pamięci przez cały dzień. Wracać do niej, rozważać. Nie mnożyć przy tym rozmaitych praktyk religijnych i modlitw – uczyć się też higieny duchowej i postu duchowego, gdzie mniej może oznaczać więcej (w myśl św. Ignacego: „Nie obfitość wiedzy, ale wewnętrzne odczuwanie i smakowanie rzeczy zadowala i nasyca duszę”).
2. „Nie będziesz wystawiał na próbę Pana, Boga swego” – zastanówmy się, jak wygląda nasza modlitwa, czy przypadkiem priorytetem nie jest dla nas proszenie Boga o wszystko, czego (wedle naszego rozumienia) potrzebujemy. Liturgia Mszy Świętej utkana jest w określoną strukturą i ma cztery cele: uwielbienie, dziękczynienie, przebłaganie i prośbę o łaski. Czy nie jest przypadkiem tak, że nasze przyjście do kościoła, lub każda modlitwa zaczyna się tak: „Panie Boże, bardzo cię proszę…” – w ten sposób wyprzedzamy Boga, mówimy Mu, jak powinno być, nie dając szansy sobie na sprawdzenie szczerości i wartości naszych pragnień, a Bogu nie dając szansy, by objawił nam Jego propozycję dla nas. Możemy się postarać o czułość i miłość w każdej modlitwie – jak w każdym spotkaniu i relacji. Nie zaczynamy przecież spotkania z przyjacielem od roszczeń, a od ucieszenia się ze wspólnego przebywania, powiedzenia: „Jak dobrze cię widzieć! Dobrze, że jesteś! Tęskniłem!” Również chwalimy: „Słyszałem o twoim sukcesie! Dobrze wyglądasz! Dziękuję, że mi ostatnio pomogłeś!”. Każde spotkanie jest też okazją, by się wzajemnie przeprosić za krzywdy. W skrócie: możemy dążyć do świadomości, że modlitwa każdorazowo jest spotkaniem z ukochanym przyjacielem.

3. „Panu, Bogu swemu, będziesz oddawał pokłon i Jemu samemu służyć będziesz” – to przypomnienie pierwszego przykazania Bożego: „Nie będziesz miał Bogów cudzych przede mną”, uporządkowanie rzeczywistości i ustanowienie hierarchii miłości. Św. Augustyn uczy: „Kiedy Bóg jest na pierwszym miejscu, wszystko inne jest na właściwym miejscu”, powinniśmy więc ćwiczyć się w świadomości, że Pan Bóg jest centrum życia i Jemu możemy oddać wszystko, każdą najprostszą czynność w naszej codzienności, a każde działanie może być modlitwą, jeśli towarzyszy mu miłość i intencja ofiarowania pracy Bogu. Idąc dalej, możemy rozważyć, czy przypadkiem nie uwikłaliśmy się w coś, co zajęło miejsce Boga w naszym życiu: jakieś zajęcie, praca lub przyjemność. Czy nasze serce jest wolne od nieuporządkowanych i szkodliwych przywiązań? Żeby to sprawdzić (przetestować samych siebie) dążymy w tym czasie do wyciszenia: odkładamy telefon, rezygnujemy ze słodyczy lub alkoholu, odmawiamy sobie muzyki lub wieczorów przed telewizorem, nie uczestniczymy w hucznych imprezach i obserwujemy – co się z nami dzieje, kiedy tego zaczyna brakować. Czy pojawia się niepokój, rozdrażnienie, a może nie wiemy, co z sobą zrobić? To sygnał, że to nie my „mamy swoje przyjemności”, a niestety, to przyjemności mają nas. Niewygodną nudę możemy wypełnić modlitwą osobistą lub wspólnotową, wartościową lekturę, czynami miłosierdzia. Zrobieniem czegoś dla kogoś, wartościowym spotkaniem, spacerem, zadzwonieniem do kogoś, a temu wszystkiemu niech towarzyszy świadomość Bożej obecności.

Czy coś JESZCZE?

Nie będę mnożyć, bo sami dobrze wiecie, że propozycji wielkopostnych jest wiele, włącznie z odgracaniem domu, nawiedzaniem kościołów stacyjnych, codzienną Mszą, Drogą Krzyżową, postem o wodzie i chlebie, włączeniem się w dzieła pomocy oraz lekturami duchowymi – z pewnością Duch wygna Was tam, gdzie największy dla Was pożytek!

Chciałabym zaproponować Wam od siebie tylko jedną rzecz, która wypływa z różnych przekazów, wyznań i sytuacji, z jakimi się ostatnio spotykam.

Propozycją jest czterdziestodniowa modlitwa w intencji Kościoła, papieża, konkretnego biskupa, kapłana, siostry lub brata, parafii, zgromadzenia lub wspólnoty parafialnej. Przemyślcie w swoich sercach, czy w tym wielkopostnym czasie ktoś konkretny lub wspólnota szczególnie potrzebują modlitwy wstawienniczej.

I nie chodzi o to, żeby przez czterdzieści dni wyprzedzać Boga i prosić, by ktoś się zmienił i był lepszy. Ale by prosić o zmiłowanie, czystość serca i Ducha Świętego dla niego/nich. Niech tej modlitwie nie towarzyszy nasze osobiste oczekiwanie, a troska i ufne zawierzenie. Jako inspirację zostawiam Wam:

1. Modlitwę św. Tereski za kapłanów
2. Możliwość „adopcji”, omodlenia kapłana przez okres Wielkiego Postu: https://ddak.wordpress.com/ Dzieło Duchowej Adopcji Kapłanów

3. … oraz słowo od Jakuba apostoła:

„Oto wychwalamy tych, co wytrwali. Słyszeliście o wytrwałości Hioba i widzieliście końcową nagrodę za nią od Pana; bo Pan pełen jest litości i miłosierdzia. (…)
Spotkało kogoś z was nieszczęście? Niech się modli! Jest ktoś radośnie usposobiony? Niech śpiewa hymny! (…)
Wyznawajcie zatem sobie nawzajem grzechy, módlcie się jeden za drugiego, byście odzyskali zdrowie. Wielką moc posiada wytrwała modlitwa sprawiedliwego.”

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *